Podczas październikowego spotkania samorządowcy ostro skrytykowali skierowanie do parlamentu projektu ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków – bez opinii Komisji Wspólnej.
Współprowadzący obrady Andrzej Porawski, sekretarz strony samorządowej poinformował, że samorządowcy wnieśli do marszałka sejmu o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, wskazując na skierowanie go bez opinii KWRiST oraz niezgodności projektu z Konstytucją RP. Projekt ingeruje bowiem w realizację zadania własnego, pozbawia JST kompetencji dotyczących np. ustalania cen wody i ścieków, a także wprowadza nadzór nazwany „specjalistycznym”, szerszy niż kryterium legalności, o którym mówi Konstytucja.
Ważne są również argumenty ekonomiczne przeciwko nowej ustawie – dziś wiele inwestycji wodno-kanalizacyjnych jest finansowanych przez gminy spoza środków z opłat za wodę i ścieki, a więc z dochodów własnych oraz pieniędzy unijnych.
W sytuacji, gdy opłaty będą regulowane przez pozasamorządowy podmiot w wysokości, która nie uwzględni wszystkich kosztów, będziemy musielli do wody dopłacać (...) Ta zmiana nie tylko znacząco obniży poziom inwestowania, ale tam, gdzie trzeba będzie zbyt dużo dopłacać do ceny wody, może obniżyć poziom innych usług. – argumentował Porawski.
Związek Miast Polskich ma wyliczenia, że rentowność spółek w części dotyczącej wody wynosi 2%, a w części kanalizacyjnej – 4%. Taki poziom jest za niski, bo nie zapewnia nawet odtworzenia infrastruktury. Jednak dzięki dopłacaniu z budżetów gmin, a także dzięki środkom unijnym wiele miliardów przeznaczono na infrastrukturę wod-kan. Jest ona dziś na jednym z najwyższych poziomów w Europie, co – biorąc pod uwagę punkt wyjścia w latach 90. – stanowi ogromny sukces.
Samorządowcy zwrócili się do Mariusza Gajdy, wiceministra środowiska odpowiadającego za projekt o zorganizowanie spotkania w tej sprawie jeszcze przed zakończeniem prac legislacyjnych. Chcą na nim zaproponować, by opłaty za wodę płacone przez przedsiębiorstwa były kierowane do Wód Polskich, a opłaty wodociągowe, by zostały w gminach. Wtedy będą pieniądze na wyrównanie spółkom wodociągowym ubytków wynikających z „przyduszenia” taryf i zwiększenia kosztów w związku z podwyższeniem opłaty środowiskowej za wodę.

Hanna Hendrysiak