Pojawiła się szansa na liberalizację przepisów dotyczących stref płatnego parkowania w miastach i gminach turystycznych czy uzdrowiskowych. Komisja Wspólna 28 czerwca br. omawiała m.in. projekt nowelizacji ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, który umożliwia miastom podwyższanie opłat za parkowanie w śródmieściach. Przy tej okazji samorządowcy po raz kolejny domagali się swobody decydowania o odpłatności za parkowanie.
Jak wyjaśniali projektodawcy, kwestia parkingów pojawiła się w ustawie o ppp, by zachęcić inwestorów prywatnych do inwestowania w nie w strefach śródmiejskich, a także by ograniczyć smog i duży ruch samochodowy w centrach miast. Przychylając się do wniosku samorządowców, autorzy projektu obniżyli próg wielkości miast, których dotyczy liberalizacja zapisów z 200 na 100 tysięcy mieszkańców.

Zdaniem samorządowców jednak, jakkolwiek wprowadzona poprawka jest krokiem w dobrą stronę, nie rozwiązuje problemu miast typu Zakopane, Sopot, Ustka czy Łeba, które są „zajeżdżane” w weekendy. Miasta te budują parkingi buforowe na obrzeżach, ale żeby wymusić parkowanie tam, trzeba wprowadzić wysoką opłatę w centrum. Dzisiaj najgorsza sytuacja jest w soboty i niedziele, kiedy nie można pobierać opłat, bo kierowcy parkują w centrum na cały dzień, a pozostali szukają miejsc, korkując miasto.

- Warto przerzucić odpowiedzialność za to zadanie na władze lokalne, bo my przecież nie zrobimy takiej regulacji, żeby mieć za chwilę referendum o odwołanie. – mówił Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.
Z kolei prezes ZMP, Zygmunt Frankiewicz zwrócił uwagę, że głównym celem wprowadzanych zmian winno być wymuszenie rotacji na miejscach parkingowych. System opłat powinien być tak skonstruowany, by zajętych było 80-90% miejsc. Jeśli zajętych będzie więcej miejsc, to należy umożliwić podniesienie opłat, by wymusić rotację. - Apeluję o zawierzenie, że JST nie będzie prowadził polityki fiskalnej, tylko będzie rozwiązywał problem. – mówił prezydent Gliwic.
Samorządowcy zaapelowali do Tomasza Żuchowskiego, wiceministra budownictwa i rozwoju o przygotowanie nowelizacji ustawy o drogach publicznych w tym zakresie.

Jak przyjąć więcej przedszkolaków

Samorządowcy mają kłopoty z przyjęciem wszystkich chętnych dzieci do przedszkoli. Dlatego zgłosili bezkosztowy sposób zwiększenia ich liczby o 10-20%. Dzisiaj grupa przedszkolna może liczyć maksymalnie 25 dzieci. Praktyka wskazuje, że po kilku tygodniach września dramatycznie spada liczba przedszkolaków. Część rodziców rezygnuje z przedszkola, ale nie wypisuje dzieci. Frekwencja natomiast waha się od 70 do 80%. Gdyby resort edukacji wydał w uzgodnieniu z kuratorami interpretację, że grupa przedszkolna nie może liczyć więcej niż 25 dzieci obecnych w przedszkolu, to można by przyjąć przynajmniej część oczekujących na listach rezerwowych. Wiceminister edukacji, Marzena Machałek obiecała rozważyć tę propozycję.

Dofinansować drogi lokalne

Przy okazji kierowania na zespół roboczy „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016 – 2019”, samorządowcy zaproponowali, by rząd przekazał 200 mln zł przeniesionych w ubr. z dróg lokalnych na Program 500 +. Jednocześnie, akceptując zwiększenie o ponad 20 mld zł puli środków na budowę dróg krajowych i autostrad, chcieliby również zwiększenia dofinansowania programu budowy dróg lokalnych. Uważają bowiem, że - przy sukcesach ministerstwa finansów w zakresie zwiększenia wpływów z podatków - jest to możliwe.

- Chcielibyśmy, by do dróg krajowych udało się dojechać - mówił Andrzej Porawski, sekretarz strony samorządowej, współprowadzący obrady czerwcowej Komisji.

Kolejna KWRiST zaplanowana jest na 19 lipca br., by mogła zająć się corocznie wydawanym, często kontrowersyjnym rozporządzeniem dotyczącym zmiany granic miast i gmin.