W trwającej kampanii wyborczej z żalem obserwujemy wykorzystywanie metod, które trudno uznać za fair, a które w poprzednich wyborach samorządowych nie występowały w takim stopniu.

Trudno kwestionować prawo czołowych przedstawicieli partii politycznych do angażowania się w kampanię. Jednak od osób pełniących ważne funkcje w rządzie można oczekiwać stosowania standardów, które składają się na powszechnie znane pojęcie przyzwoitości.

O niektórych metodach wypowiadał się bardzo jednoznacznie Prezes Związku Miast Polskich na łamach opiniotwórczych mediów. Ostatnio uwagę mediów przyciągnęła sytuacja w Łodzi, a raczej jej podsycenie przez wysokiego urzędnika KPRP w formie swoistej interpretacji przepisów prawa. Nie wdając się w ocenę tego działania wypada zauważyć, że:
Art. 6 ustawy o pracownikach samorządowych to lex generalis, dodatkowo uszczegółowiony w stosunku do zastępców wójta (burmistrza, prezydenta) oraz m.in. osób pełniących funkcje w organach wykonawczych powiatu i województwa w dodanym później art. 6a (nie odnosi się on do wójta, burmistrza, prezydenta, co wskazuje, że sytuacja osób wybieranych bezpośrednio przez obywateli jest inna).
Art. 11 § 2 kodeksu wyborczego to niewątpliwie lex specialis, który w sposób szczególny reguluje te kwestie w stosunku do osób pochodzących z wyboru, dodatkowo potwierdzony orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, z którego wynika, że „bierne prawo wyborcze stanowi uprawnienie do bycia wybranym, jak i do sprawowania mandatu w wyniku tych wyborów uzyskanego".

Zdaniem prawników - uznanych ekspertów sytuacja ta jest jasna. Jeśli jednak ktoś uważa, że jest inaczej, że w tej kwestii może występować jakiś spór prawny, rozstrzygnięcie powinno następować w sposób przewidziany prawem, a nie w formie luźnych wypowiedzi nawet bardzo ważnych (?) osób, zwłaszcza w kampanii wyborczej.

Biuro ZMP